Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi lobotomik z miasteczka Łódź. Z Bikestats mam przejechane 52176.99 kilometrów w tym 4091.50 w terenie.
Więcej o mnie.

STATS
pre-Bikestats:
2000 -----> 2057 km
2001 -----> 3616 km
2002 -----> 3206 km
2003 -----> 2200 km
2004 -----> 3517 km
2005 -----> 3686 km
2006 -----> 3077 km
2007 -----> 2857 km
2008 -----> 3162 km
2009 -----> 5859 km

Bikestats:
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy lobotomik.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w kategorii

Łódź

Dystans całkowity:12187.34 km (w terenie 696.50 km; 5.71%)
Czas w ruchu:625:28
Średnia prędkość:19.26 km/h
Maksymalna prędkość:50.70 km/h
Suma podjazdów:1235 m
Suma kalorii:17595 kcal
Liczba aktywności:472
Średnio na aktywność:25.82 km i 1h 20m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
28.17 km 1.00 km teren
02:10 h 13.00 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:-5.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Zecik

Bardzo dziwna Masa Krytyczna

Piątek, 28 stycznia 2011 · dodano: 29.01.2011 | Komentarze 5

Ciężko być optymistą w Łodzi, albo raczej ciężko być optymistą co do Łodzi…
Pierwsza w tym roku Masa Krytyczna była zarazem – oh, the irony – pierwszą masą po podpisaniu tzw. Karty Brukselskiej, zobowiązującej władze lokalne do podjęcia działań w celu zrównoważenia transportu w mieście. Chłopcy i dziewczynki szparko wzięli się do roboty, a pierwsze efekty były widoczne już na wczorajszej Masie.
Zaczęło się standardowo i dość przyjemnie – zjawiło się około 120 osób, co jak na temperaturę było niezłym wynikiem. Potem także standard – uwidaczniający konieczność organizowania mas – czyli obleśnogębi kierowcy agresywnie wykrzykujący w naszym kierunku tych kilka słów, które znają; no i motorniczy tramwajów – sfrustrowani, bo jak wiadomo punktualność to ich najwyższy cel, po osiągnięciu którego wpadają w nirwanę: więc się starają jak mogą. Do tego nieszczęśliwa trasa – cały czas przez centrum, czyli getto, slumsy i co tam jeszcze.
Pierwsza połowa Masy upłynęła więc dość tradycyjnie, ale potem zauważyli nas policjanci. Najpierw byli bardzo zdziwieni, że można jeździć na rowerze o tej porze dnia i roku, a potem zaczęli robić wszystko, żeby utrudnić nam przejazd. Włączali sygnał dźwiękowy tuż za plecami rowerzystów, wjeżdżali w środek kolumny starając się rozbić ją na pół, zatrzymywali organizatorów i wykrzykiwali standardowe hasła o ochronie porządku i łamaniu przepisów. W pewnym momencie zatrzymali nas na tyle skutecznie, że zablokowaliśmy całą Andrzeja, więc wszyscy zjechali na Lipową, gdzie przy drwinach całej grupy panowie zajęli się legitymowaniem i spisywaniem organizatorów Masy, blokując tym samym całą ulicę na 15 minut. Chodziło o to, że gdy wjeżdżamy na skrzyżowanie na zielonym świetle (wcześniej wjeżdżaliśmy na jakimkolwiek, bo osłaniała nas… policja; ale teraz mamy Kartę Brukselską, więc trzeci raz pod rząd nas olali), to cała kolumna nie ma szans przejechać skrzyżowania na zielonym, i część wjeżdża już na czerwonym. Co jest oczywiście całkowicie legalne w wypadku zgłoszonych wcześniej w magistracie manifestacji. Ale niestety u policjantów istnieje bardzo ścisła korelacja mózg-siusiak, albo raczej wielkość mózgu – wielkość siusiaka, więc bełkocząc w swoim narzeczu przekonywali, że „niewłaściwie wykorzystujemy pas drogi”. W grupie robiło się najpierw coraz śmieszniej, potem coraz bardziej anarchistycznie, a potem opadły nam szczęki, bo przyjechały trzy kolejne policyjne vany, w każdym bodaj po pięć sztuk policjantów/policjantek, a do tego jeszcze dwa zwykłe samochody patrolowe. Razem policjantów było już trzydziestu, zatem proporcje 1:4, co najmniej jakbyśmy byli jakimiś szmondakami z Widzewa czy ŁKS-u.
Pisałem już o tych móżdżkach – sytuacja je przerosła i kompletnie nie wiedziały, co zrobić, więc po tym kwadransie postoju pozwoliły nam jechać, ale nasza radość ze zwycięstwa nie trwała długo, bo zaraz znowu zaczęli nam zajeżdżać drogę – jedni z przodu, jedni z boku, a kolejni jechali za nami co chwila włączając te nieznośne syreny i niemal wjeżdżając na koło rowerzystom. Ci z boku byli jeszcze gorsi – jechali z opuszczonymi szybami i co chwila wykrzykiwali jakieś idiotyczne teksty, a chcąc nas zmusić do jazdy prawym pasem, sami jechali w odległości 20 cm od rowerzystów, co przy dramatycznie dziurawych drogach było bardzo ryzykowne. NOT COOL, panowie.
W konsekwencji kolumna była rozdzielana na dwie bądź trzy grupy na prawie każdym skrzyżowaniu, a że tych w centrum nie brakuje, jazda stała się bardzo niekomfortowa. Na skrzyżowaniu Andrzeja i Kościuszki znowu nas podzielili – działali już ewidentnie z czystej złośliwości, bo żeby uniemożliwić nam przejazd sami śmigali pod prąd i wjeżdżali na skrzyżowanie na czerwonym świetle. Zresztą o małych siusiakach też już pisałem. I tutaj punkt dla organizatorów, którzy w tym momencie podjęli decyzję o tym, że Kościuszki idziemy… pieszo, prowadząc rowery (choć tutaj przeczytałem, że to był nakaz… policji!). Zajmowaliśmy cały prawy pas, a lewy… zajmowały radiowozy. Tak więc Kościuszki była kompletnie nieprzejezdna. Policjanci okazali się cierpliwi – przeszliśmy całą 6-go Sierpnia i skręciliśmy w Sienkiewicza – poddali się dopiero koło filharmonii (po drodze zdążyły się pojawić jeszcze dwa samochody Straży Miejskiej:). Zgodzili się na dalszy przejazd manifestacji na naszych warunkach, ale nie opuścili nas już do samego końca. Okazało się, że magistrat nie poinformował policji o manifestacji, a sami policjanci – zapewne cała trzydziestka – nie mieli pojęcia, że w Łodzi co miesiąc odbywają się przejazdy rowerzystów. Pod eskortą dojechaliśmy do placu Wolności, po drodze oglądając przedziwne stwory na Włókienniczej, no i tyle.
Nie ma puenty, bo nie wiem, co by tu można napisać oprócz tego, że płakać mi się chcę, iż na razie muszę w tym mieście mieszkać.
Kategoria 025-050, Łódź, W grupie


Dane wyjazdu:
13.48 km 0.00 km teren
00:45 h 17.97 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:0.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Zecik

Rada Wydziału

Czwartek, 27 stycznia 2011 · dodano: 27.01.2011 | Komentarze 0

Boring. Jak zwykle, albo to ja miałem dzisiaj wyjątkowo mało cierpliwości, bo pochłaniało mnie testowanie nowych hamulców, w którym to celu przed Radą zrobiłem małą rundkę po Łodzi.
Potem jeszcze spotkanie rodzinne na Pomorskiej i Rynek Bałucki, no i prosto do domu.
BUro i ani ciepło, ani zimno już któryś tydzień - taka zima w tym roku. W gruncie rzeczy chyba to dobrze: zwłaszcza to "ani zimno"...

Dane wyjazdu:
10.56 km 0.00 km teren
00:35 h 18.10 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:0.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Zecik

Do pracy

Wtorek, 25 stycznia 2011 · dodano: 26.01.2011 | Komentarze 3

No i oczywiście z powrotem. Ale to było wczoraj, a dzisiaj od rana wymiana starych V-Brake'ów w Zeciku na nowiutkie LX-y, które miły kurier zostawił wczoraj u sąsiadki. Sweeeeet...

Dane wyjazdu:
10.38 km 0.00 km teren
00:36 h 17.30 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:-5.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Zecik

Do pracy

Poniedziałek, 24 stycznia 2011 · dodano: 25.01.2011 | Komentarze 2

Do pracy i z powrotem, tylko że z powrotem zimno. Na szczęście na ulicach nie ma lodu, ale ponoć idzie ciepło.

Dane wyjazdu:
16.15 km 0.00 km teren
00:46 h 21.07 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:0.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Zecik

Biało-buro

Niedziela, 23 stycznia 2011 · dodano: 23.01.2011 | Komentarze 3

i byle jako. Miałem pojechać i dalej i wcześniej, ale chciałem poczekać, aż samochody rozjeżdżą trochę śnieg, no i tak czekałem, że wybrałem się za późno, żeby cokolwiek więcej pojeździć, więc tylko małe kółko po mieście.
Dramat normalnie ten mój timing.
Kategoria 000-025, Łódź, Samotnie


Dane wyjazdu:
10.02 km 0.00 km teren
00:35 h 17.18 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:1.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Zecik

Some Professional Quests

Czwartek, 20 stycznia 2011 · dodano: 20.01.2011 | Komentarze 1

Do pracy - wyjątkowo w czwartek, bo Dyrekcja zarządziła 'spotkanie kadry naukowo-dydaktycznej'; i było dokładnie tak, jak można się było spodziewać...
Jeszcze zaległy egzamin licencjacki i questy obiadowe, no i do domu. Zaczęło prószyć, znaczy pewnie sobie nie pojeżdżę w czasie Lemurzej nieobecności.

Dane wyjazdu:
10.13 km 0.00 km teren
00:35 h 17.37 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:5.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Zecik

Do pracy i z powrotem

Wtorek, 18 stycznia 2011 · dodano: 18.01.2011 | Komentarze 0

Bez dodatkowych questów i zbędnej ekscytacji.
Kategoria Praca, Łódź, 000-025


Dane wyjazdu:
8.40 km 0.00 km teren
00:27 h 18.67 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:8.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Zecik

El Toro

Poniedziałek, 17 stycznia 2011 · dodano: 17.01.2011 | Komentarze 0

Do pracy, a o pracy do El Toro, katedralnie. Bardzo ciepło i słonecznie.
Dawko, thx za Finish Line. Saved my life:)

Dane wyjazdu:
14.54 km 0.00 km teren
00:47 h 18.56 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:5.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Zecik

Syringes Quest

Piątek, 14 stycznia 2011 · dodano: 14.01.2011 | Komentarze 0

Dla Luszka.
Deszcz padał nieznośnie, więc zrezygnowałem z dalszej przejażdżki.
Kategoria 000-025, Łódź, Samotnie


Dane wyjazdu:
8.56 km 0.00 km teren
00:29 h 17.71 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:1.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Zecik

Standardzik

Wtorek, 11 stycznia 2011 · dodano: 12.01.2011 | Komentarze 0

Do pracy i z pracy. Jakoś zimno było.