Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi lobotomik z miasteczka Łódź. Z Bikestats mam przejechane 52176.99 kilometrów w tym 4091.50 w terenie.
Więcej o mnie.

STATS
pre-Bikestats:
2000 -----> 2057 km
2001 -----> 3616 km
2002 -----> 3206 km
2003 -----> 2200 km
2004 -----> 3517 km
2005 -----> 3686 km
2006 -----> 3077 km
2007 -----> 2857 km
2008 -----> 3162 km
2009 -----> 5859 km

Bikestats:
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy lobotomik.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w miesiącu

Kwiecień, 2011

Dystans całkowity:1141.22 km (w terenie 65.00 km; 5.70%)
Czas w ruchu:49:59
Średnia prędkość:22.83 km/h
Maksymalna prędkość:50.20 km/h
Suma podjazdów:1971 m
Suma kalorii:10831 kcal
Liczba aktywności:26
Średnio na aktywność:43.89 km i 1h 55m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
110.62 km 1.00 km teren
04:30 h 24.58 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:18.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:487 m
Kalorie: kcal
Rower:Zecik

Karolinki 2011 day 1: Inauguracja

Sobota, 30 kwietnia 2011 · dodano: 03.05.2011 | Komentarze 2

Że pech nas będzie prześladował, było jasne od początku, a nawet wcześniej, bo prześladował był już nas od kilku tygodni - złamany łokieć Dawka, bolące kolano Evesiss, trzy gumy pod rząd ElStampera, moja zgierska wywrotka…
Ale wszystko zaczęło się znakomicie: poranne modlitwy odmówiliśmy każdy w swoim domu i ruszyliśmy samochodami do Nałęczowa, a właściwie do Łąk. Kiedy o 9:10 dojechaliśmy na miejsce, czekali już na nas Lemur (który spędził na miejscu poprzednią noc) i gang Misztali. Szybko przebraliśmy się, objuczyliśmy rowery, spędziliśmy kilka upojnych minut modląc się nieopodal przydrożnej kapliczki i w szóstkę ruszyliśmy w drogę jeszcze przed 10. Kierowaliśmy się na zachód, na Wąwolnicę, a potem na południe w kierunku Opola Lubelskiego. Lemur wyskoczył jak szalony (bo jest szalony) i w Opolu byliśmy przed 11. Po prawdzie, to pomagało nam to charakterystyczne upostaciowienie Ducha Świętego, które nazywa się wiatrem w plecy.
W Opolu niebawem pojawiła się Kocuriada i usiedliśmy na piwko modlitwę w pobliskim barze kościele. Po kilkunastu minutach pojawili się ElStamper, Evesiss i Józek, Evesiss z cierpiętniczą miną, bo w Poniatowej nie skoordynowała roweru, i, obracając jedną dłonią paciorki różańca, wykopyrtnęła się, mocno obijając sobie dłoń. Potrzebna była wizyta w aptece i Evesiss, przypominająca już teraz pogańską mumię, ruszyła dalej. Kierowaliśmy się na południe, żeby zobaczyć Wrzelowiecki Park Krajobrazowy (piękny) i przed Józefowem odbiliśmy na północ, cały czas jadąc wzdłuż Wisły i pod wiatr, ale w otoczeniu przepięknych sadów i niezłym tempem.
Postój zrobiliśmy w Kamieniu, gdzie za parę minut dojechała do nad Kocuriada, cała spanikowana, że już maj i musimy odprawić Majowe. Na szczęście Lemur wykazał się bystrością umysłu i zauważył, że jeszcze jest kwiecień i wystarczy zwykła Włosienica i wieczorne biczowanie. Odetchnęliśmy z ulgą i pojechaliśmy dalej. Słońce świeciło i było naprawdę ciepło.
Ruszyliśmy na Kazimierz, piękną trasą wśród bezkresnych sadów, by w Lesie Dębowym spotkać … ElStampera i Evesiss, którzy w związku z wywrotką Evesiss postanowili nieco skrócić sobie trasę, ale trzeba im przyznać, że czas spędzili bogobojnie, na piciu modlitwie i zabawie medytacji. Popiliśmy pomodliliśmy się razem z nimi i wspólnie ruszyliśmy na Kazimierz. Jechało się trudniej – wiatr dawał się we znaki, a za Dąbrówką czekał na nas bardzo ostry podjazd i było dość ciężko. Ale wkrótce zameldowaliśmy się w Kazimierzu Dolnym, miasteczku, jak dla mnie, mocno przereklamowanym, ale za to będącym siedzibą słynnego klasztoru betanek, do którego oczywiście zajrzeliśmy przybrani w biało-żółte flagi. Obiad był bardzo średni (choć Stamperki nie narzekały) i wyruszyliśmy w drogę powrotną do Łąk, piękną, choć technicznie trudną trasą przez Kazimierski Park Krajobrazowy. Zakupy (gromnice, modlitewniki, psałterze) zrobiliśmy w Wąwolnicy i około 18 byliśmy w miejscu, z którego 8 godzin wcześniej wyjechaliśmy.
Lemur, którego wiara jest z nas wszystkich najsłabsza, zaproponował pogańską rozrywkę oglądania Bitwy na Głosy. Byliśmy zażenowani i zasmuceni, i w ramach pokuty przez godzinę śpiewaliśmy psalmy, choć nie obyło się bez obciachu, bo Evesiss ciągle myliła teksty, ale to pewnie albo przez bolesny upadek, albo przez Bitwę na Głosy…




[Bilans roczny: +501]

Dane wyjazdu:
61.35 km 4.00 km teren
02:43 h 22.58 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:20.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Zecik

How the Phone Was Won & Where It Got Us

Środa, 27 kwietnia 2011 · dodano: 27.04.2011 | Komentarze 7

Tata postanowił obdarować mnie telefonem - z nową umową dali mu oczywiście jakieś spektakularne cudeńko, a że mój bidulek nie radził juz sobie nawet z najprostszymi telefonicznymi obowiązkami, z przyjemnością odziedziczyłem Samsunga Avilę.
Trzeba było po niego kawałek pojechać, do ojca do pracy, trasą przez Łagiewniki i Zgierz, testując przy okazji nowe pedały, które są, hmmm, po prostu zajebiste. Dzięki Lemur!
I wszystko byłoby pięknie (bo słońce miło grzeje, ptaszki śpiewają, asfalty równe jak stół, a kierowcy uprzejmi niczym angielscy stewardzi), gdyby nie to, że wracając, gdzieś na granicy Radogoszcza i Zgierza, zaliczyłem paskudny upadek i dość, jakby rzekł Józek, niefajnie boli mnie teraz noga. Do soboty musi się zaleczyć, nie ma innego wyjścia...

Dane wyjazdu:
15.24 km 4.00 km teren
00:44 h 20.78 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:20.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Zecik

Changing Bikes pt. 2

Wtorek, 26 kwietnia 2011 · dodano: 26.04.2011 | Komentarze 0

Z Łodzi na działkę, już Zecikiem. Zdążyłem zapomnieć, jak komfortowo i zajebiście się nim jeździ.
Na działce wymiana zużytych pedałów na nowe M540, jutro testin' testin'...

Dane wyjazdu:
30.05 km 2.00 km teren
01:17 h 23.42 km/h:
Maks. pr.:36.50 km/h
Temperatura:20.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: 495 kcal

Changing Bikes pt. 1

Wtorek, 26 kwietnia 2011 · dodano: 26.04.2011 | Komentarze 2

Do Łodzi odstawić Jacka, przez Dobieszków, Dobrą, Łagiewniki. Jack smutny i nie chciało mu się szybko jechać. Albo to kac.
Już za trzy dni ruszamy na trasę pielgrzymów, pełną skupienia i wyciszenia, ale także radości, bo to przecież szansa na duchową odnowę. Tyle że pogoda ma się spieprzyć, ale gorsze rzeczy nie powstrzymywały prawdziwych pielgrzymów!
Aha, na Warszawskiej minąłem się z Barklu zmierzającym w stronę Łagiewnik. Pozdrower.

Dane wyjazdu:
42.15 km 2.00 km teren
01:52 h 22.58 km/h:
Maks. pr.:39.30 km/h
Temperatura:16.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: 665 kcal

Cycling in the Rain

Poniedziałek, 25 kwietnia 2011 · dodano: 25.04.2011 | Komentarze 0

Z Luką i jego popiskującym Xenonem na objeździe okolic: Boginia - Skoszewy - Sierżnia - Cesarka - Stryków - "to coś na S." - Łagiewniki - Kopanka. Luka w niezłej formie na początku sezonu, więc tempo przez większą część trasy bardzo dobre.
Piwko w Łagiewnikach i powrót tempem wakacyjnym, w kroplach wiosennego, nieuciążliwego deszczu. Fajnie.

Dane wyjazdu:
50.11 km 8.00 km teren
02:03 h 24.44 km/h:
Maks. pr.:42.70 km/h
Temperatura:18.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: 861 kcal

Happy Holiday Everyone!

Niedziela, 24 kwietnia 2011 · dodano: 24.04.2011 | Komentarze 0

Takie wakacje wiosenne to ja rozumiem - słońce, ciepło, zielono, chciałoby się powiedzieć "bosko", ale się nie powie. Chrześcijanie mogliby jakoś tę datę swoich świąt umocować w drugiej połowie kwietnia. Zakładam, że wszystkim byłoby przyjemnie, nawet im. Poza tym ta wynikająca z kalendarza liturgicznego i innych pierdół ruchomość świąt sugeruje, że Jezus, o ile rzeczywiście się urodził, umierał w różnych dniach, a nawet miesiącach, a tymczasem profesor Marek Abramowicz twierdzi, za Humphreysem i Waddingtonem, że Jezus zmarł na krzyżu 3 kwietnia 33 roku. No więc chociaż początek kwietnia, wszystko jest lepsze od marca, z wyjątkiem grudnia, stycznia, lutego i drugiej połowy listopada.
Zatem ja też świątecznie - pobudka przed siódmą, kaweczka, papierosek, koty; i w drogę. Z racji niemobilności babci śniadanie było w tym roku u niej - w prostej linii 10km, więc pojechałem trochę naokoło, przez Moskwę, Małczew i Andrzejów. Po śniadaniu, objuczony prowiantem, wróciłem już najkrótszą drogą.
Wiosno trwaj!

Dane wyjazdu:
51.87 km 3.00 km teren
02:03 h 25.30 km/h:
Maks. pr.:42.10 km/h
Temperatura:19.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: 904 kcal

Brzeziny o poranku

Sobota, 23 kwietnia 2011 · dodano: 23.04.2011 | Komentarze 0

Wczesnym rankiem. Szosy puste, tylko w niektórych wsiach zaludnione letargicznymi tubylcami machającymi od niechcenia koszykami z jajami i kiełbasą. Wystarczająco piękne słońce, coraz bujniejsza zieleń i sporo fajnych widoków, aby dało się z tego ulepić kolejny fajny dzień.
Trasa: Kopanka – Kalonka – Borchówka – Boginia – Skoszewy – Sierżnia – Lipka – Niesułków – Wola Cyrusowa – Tadzin – Brzeziny – Małczew – Ksawerów – Moskwa – Plichtów – Grabina – Kalonka – Kopanka.
A Brzeziny o poranku? No cóż…

Dane wyjazdu:
32.71 km 2.00 km teren
01:28 h 22.30 km/h:
Maks. pr.:36.60 km/h
Temperatura:20.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: 483 kcal

RMUA Quest: by bye Lemur

Piątek, 22 kwietnia 2011 · dodano: 22.04.2011 | Komentarze 1

Metoda Luki najwyraźniej działa: dużo wody mineralnej w trakcie picia alko, dodatkowa szklanka przed snem, i mimo kilku ledwie godzin spania zero kaca, ciężkiej głowy, bólu &c.
Rano mogłem więc pojechać zawieźć Lemurowi upragnioną RMUA-ę, pożegnać się, wysmucić straszliwie, i wrócić na działkę objuczony truskawkami, poziomkami i w ogóle rozmaitym paskudztwem, które najwyraźniej istnieje tylko po to, by pyląc utrudniać ElStamperowi życie.

Dane wyjazdu:
52.96 km 4.00 km teren
02:12 h 24.07 km/h:
Maks. pr.:44.50 km/h
Temperatura:19.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: 923 kcal

PKWŁ 2011 - inauguracja

Czwartek, 21 kwietnia 2011 · dodano: 22.04.2011 | Komentarze 4

Rano spotkanie z ElStamperem w Mileszkach i traska przez Nowosolną, Wiączyń, Małczew, Moskwę, Sierżnię i Skoszewy. Miłe pogawędki i niezłe tempo. Słońce. Ciepło. Fantastycznie.
Na działce piwko i rozmowy wesołe. Super.
Wieczorem jeszcze do Luki na mecz, piwko, grzybową, no i ... prysznic. Ciągnęło się długo, tak że w zasadzie powrót powinienem wpisać z inną datą.

Dane wyjazdu:
22.38 km 2.00 km teren
00:50 h 26.86 km/h:
Maks. pr.:46.60 km/h
Temperatura:18.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: 428 kcal

Wprawka

Środa, 20 kwietnia 2011 · dodano: 20.04.2011 | Komentarze 1

Uffff, w końcu poza miastem. Roboty na działce cała masa, a ja sam bidulek, więc tylko po południu udało się wyskoczyć na mały rekonesans.
Piękna pogoda i w ogóle ekstatik.
No i faktycznie jak się mieszka za miastem, to łatwiej jest wyciągać wyższe średnie.