Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi lobotomik z miasteczka Łódź. Z Bikestats mam przejechane 52176.99 kilometrów w tym 4091.50 w terenie.
Więcej o mnie.

STATS
pre-Bikestats:
2000 -----> 2057 km
2001 -----> 3616 km
2002 -----> 3206 km
2003 -----> 2200 km
2004 -----> 3517 km
2005 -----> 3686 km
2006 -----> 3077 km
2007 -----> 2857 km
2008 -----> 3162 km
2009 -----> 5859 km

Bikestats:
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy lobotomik.bikestats.pl
Dane wyjazdu:
41.51 km 5.00 km teren
02:30 h 16.60 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:15.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Zecik

It's All Crowded, It's All Blue

Piątek, 27 maja 2011 · dodano: 28.05.2011 | Komentarze 2

No więc od rana sam, masa czasu na słuchanie, Suck It And See przeleciałem ze cztery razy i po pierwotnym rozczarowaniu nie zostało śladu: słucham słucham słucham i zauroczenie moje wzrasta i ani chybi gdzieś zaraz jakiś punkt krytyczny zostanie osiągnięty i będę mógł posłuchać czegoś innego, np. wszyscy mówią, że Dangermouse fajną płytę nagrał, ale wokalnie tam udziela się Norah Jones, która jest zajeeeeeeeeebiście nudna, platońska idea nudy.
No ale że wczoraj był piątek ostatni w miesiącu, to umówiłem się z Lemurem na Masie, w trakcie dnia trochę padało i przez moment sądziłem, że nic dziś z manifestacyjnego rowerowania nie będzie, ale po 17 pogoda sie poprawiła i ruszyłem do Łodzi, gdzie - już na trasie - dołączyłem do Lemurka, Evesiss i ElStampera. Dużo ludzi, jakieś cztery stówy, czyli goodbye średnia, i tak jedziemy sobie, a tu zaczyna padać - z początku nieśmiało, a potem coraz mocniej. Dojechaliśmy do postoju - nie bez sensu będzie nadmienić, że Evesiss adorowana była przez bezzębnego rowerzystę, a Bartek tylko zgrzytał zębami - wzięliśmy szprychówki i zdezerterowaliśmy w kierunku Piotrkowskiej na piwo rozgrzewające. ElStamper wymyślił, coby pojechać do Szwalni, bo i rowery można wnieść, i piwo zagrzeją, i co wnętrze, to wnętrze.
W Szwalni z rowerami nie było problemów - strasznie tam zresztą wczoraj było filozoficznie; spotkaliśmy nawet największego łódzkiego specjalistę od Tischnera - Ciechan miodowy lepszy niż kiedyś, ale dziewczyny po półtorej godziny zaczęły nam usypiać, więc w drogę, przez getta, parki, lasy i pola, około 15km/h, bo Lemur nie chciał rozjeżdżać ślimaków i żab, cud, że dojechaliśmy przed świtem.


Komentarze
lobotomik
| 10:12 sobota, 28 maja 2011 | linkuj W klubie była jakaś osiemnastka - możliwe, że pojawił się w charakterze rodzica.
Dawko
| 08:07 sobota, 28 maja 2011 | linkuj Czy ja dobrze zrozumiałem? W.G. odwiedza tak podejrzene przybytki, jak Szwalnia?
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa dzien
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]